Na dobry początek…

Sebastian Stolarski - Costa Brava 2002

Sebastian Stolarski - Costa Brava 2002

Można by zacząć opowieść od tego,  jak to spełniły się moje marzenia o tańcu… W rzeczywistości było jednak mniej romantycznie – nigdy nie marzyłem o tym, żeby tańczyć (no chyba, że pogo w Jarocinie), ale zawsze lubiłem po prostu dobrze się bawić w doborowym towarzystwie w myśl zasady nie ważne gdzie, ważne z kim! No i wyszło jak wyszło: po prostu tańczę!

Wszystko to, co udało się mi zrobić wcześniej, hobbistycznie w okresie 2002-2009  jest jako tako zebrane na stronie dawniej: www.Salsaluna.pl (strona chwilowo nieaktualna).

W latach 2009-2010 w wolnych chwilach udzielałem się przy projekcie http://www.kimama.pl.

Wszelkie występujące tutaj postaci są fikcyjne a ich jakakolwiek zbieżność z osobami, miejscami i sytuacjami istniejącymi w rzeczywistości jest jedynie przypadkowa, są tylko moją fanaberią i nie należy jej traktować poważnie, a już tym bardziej czytać… ;)

Aby uniknąć kłopotliwiej dość dla wszystkich sytuacji, którą przepięknie opisał Antoine de Saint-Exupéry w „Małym Księciu”, gdy książę z zasłoniętymi oczyma „badał” słonia… ;) i dotykając jego trąby był święcie przekonany, że ma przyjemność z wężem – dobrze by było, gdybyśmy zaczęli się poznawać od tego miejsca.